niedziela, 24 maja 2015

Malinowy pudding chia


Małe, szare i niepozorne takie są nasiona szałwii hiszpańskiej, czyli chia. 
Chia zalicza się do grupy superfood, ponieważ dostarczają ogromną ilość składników odżywczych, a więc dodają energii, a jednocześnie mają małą ilość kalorii.
Chia zapewnia nieocenione korzyści zdrowotne, ponieważ jest obfitym źródłem kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6, witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Zawiera m.in.witaminy: E, B1, B3, wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk. Te małe i niepozorne nasionka w połączeniu z wodą tworzą żel (podobnie jak siemię lniane),a to dlatego, że zawarty w nasionkach błonnik wchłania duże ilości wody i rozszerza się. Spożywane w takiej postaci zwiększają uczucie sytości i zapobiegają też zbyt szybkiemu wchłanianiu węglowodanów, co sprzyja np. w odchudzaniu.
Jak je jeść?
Zazwyczaj dodaje się do koktajli, jogurtów,czy owsianki. Można dodawać je do sałatek, zagęszczania zup lub zmielone połączyć z mąką i dodawać do wypieków lub np. naleśników. Ja dzisiaj zrobiłam pudding o smaku malinowym.


MALINOWY PUDDING CHIA Z JAGODAMI


Składniki:

1/3 szklanki chia
1,5 szklanki mleka lub 2 jogurty malinowe do picia
2 szklanki malin mrożonych lub świeżych
maliny i jagody do dekoracji
2 łyżeczki cukru pudru (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Nasiona chia mieszamy z mlekiem lub jogurtem pitnym. Odstawiamy na co najmniej 40 minut aby nasiona napęczniały i wytworzyły żel. Najlepiej odstawić na 2 godziny, ponieważ  im dłużej nasiona "nabierają wody" tym lepsza, gęstsza powstaje galaretka.

Maliny, najlepiej mrożone, miksujemy blenderem na mus. Opcjonalnie można mus dosłodzić do smaku cukrem. 

Mus nakładamy do szklanek. Na nim układamy gotową galaretkę z chia. Wierzch posypujemy kilkoma jagodami i malinami 

czwartek, 21 maja 2015

Pasztet jaglano warzywny


Zachęcam Was do zrobienia kolejnego bezmięsnego pasztetu. Podstawą tego przepisu, oprócz soczewicy - tym razem czerwonej, jest bardzo zdrowa kasza jaglana. Kasza jaglana ma świetny wpływ na nasze zdrowie i urodę. Mało skrobii, a dużo łatwo przyswajalnego białka. Jest lekkostrawna i nie uczula, ponieważ nie zawiera glutenu. Dzięki dużej zawartości witaminy E i krzemionki ma świetny wpływ na włosy i paznokcie, a także wpływa na pamięć i koncentrację, więc naprawdę warto po nią sięgać.
A wracając do pasztetu zapewniam, że będzie Wam smakował, bo oprócz kaszy jaglanej dodałam do niego jeszcze wspomnianą już soczewicę oraz mały miks warzyw. Można go jeść na zimno w wersji np. kanapkowej,ale dobry jest również na ciepło.
Kasza jaglana jest lekkostrawna i nie uczula, bo nie zawiera glutenu

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kasza-jaglana-wlasciwosci-lecznicze-wartosci-odzywcze_41234.html
Ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kasza-jaglana-wlasciwosci-lecznicze-wartosci-odzywcze_41234.html
Ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka. Wyróżnia się najwyższą zawartością witamin z grupy B: B1, (tiaminy), B2 (ryboflawiny) i B6 (pirydoksyny) oraz żelaza i miedzi.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kasza-jaglana-wlasciwosci-lecznicze-wartosci-odzywcze_41234.html

PASZTET JAGLANO - WARZYWNY

Składniki:

1 mały por
1 szklanka czerwonej soczewicy
1 szklanka kaszy jaglanej
1 marchew
1 pietruszka
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
1 ząbek czosnku
3 jajka
1 łyżka bułki tartej
1 łyżeczka masła
1/3 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki pieprzu

Przygotowanie:

Soczewicę i kaszę jaglaną płuczemy w ciepłej wodzie. Opłukaną soczewicę i kaszę gotujemy w oddzielnych garnkach, aż zmiękną. Następnie studzimy. 

Pora kroimy w talarki i obsmażamy na patelni z 1 ząbkiem czosnku. Studzimy. 

Ugotowaną soczewicę miksujemy blenderem z zeszklonym na patelni porem. Do zmiksowanego pora i soczewicy dodajemy kaszę jaglaną. 

Do miski ze zmiksowaną masą dodajemy też startą na tarce marchew oraz pietruszkę. Wbijamy żółtka oraz dodajemy starty świeży imbir, a także sól i pieprz. Mieszamy wszystkie składniki.
 
Do wymieszanych składników pasztetu dodajemy ubite na sztywną pianę białka i ostrożnie mieszamy łyżką.
Przekładamy wszystko do formy wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą. 
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 60 minut 






zBLOGowani.pl

wtorek, 19 maja 2015

Pasztet z soczewicy i batata


Warto czasem odpocząć od mięsa i zjeść coś lżejszego,ale też pożywnego. 
Zwykle dla zdrowia zaleca się wprowadzenie do codziennego menu większej ilości warzy co z przyjemnością czynię. Inspiracją do zrobienia poniższego dania była wegetariańska Jadłonomia. Przejście na wegetarianizm mi nie grozi, ale jeśli chodzi o to jedno danie zdecydowanie polecam wersję warzywną. Chodzi o pasztet. Przyznam, że kiedy pierwszy raz spotkałam się z taka wersją pasztetu moje zdziwienie było ogromne. Nie spodziewałam się, że aż tak będzie mi smakował. Teraz mogłabym go robić nawet codziennie, ale niestety brak czasu mnie trochę ogranicza. 
W poniższym oraz kolejnym poście dodam przepis na 2 różne w smakach i konsystencji pasztety warzywne. Mi bardziej do gustu przypadł mi ten z batatami o lekko słodkawym posmaku, ale zachęcam do spróbowania obydwu.
PASZTET z SOCZEWICY i BATATA

Składniki:

1 szklanka zielonej soczewicy (suchej, nie gotowanej)
1 batat
1 pietruszka
1/3 płatków owsianych
1/3 szklanki oleju

2 jajka
1 ząbek czosnku
1/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu
1/4 łyżeczki czerwonej papryki
1 łyżka smalcu

Przygotowanie:

Batata obieramy, kroimy na talarki, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 30 minut aby zmiękł. Następnie studzimy. 

Soczewicę płuczemy i moczymy w zimnej wodzie około 1 godziny, a następnie gotujemy około 20 minut aż będzie miękka i studzimy. 

Ostudzoną soczewicę i batata przekładamy do blendera, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, startą na średniej tarce wcześniej ugotowaną, małą pietruszkę, żółtka jajek, oliwę oraz przyprawy i miksujemy na gładką masę. Przekładamy do miski i dodajemy pokruszone płatki owsiane i jeszcze raz mieszamy. 

Do masy dodajemy ubite na sztywną pianę białka jajek i mieszamy delikatnie łyżką z resztą masy. 

Masę przekładamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i posypanej płatkami owsianymi. 
Wstawiamy do piekarnika na 50 -60 minut pieczemy w 190 stopniach. Po upieczeniu studzimy. Najlepiej odstawić na kilka godzin. 







niedziela, 17 maja 2015

Mini ptysie


Zawsze mi się wydawało, że zrobienie ciasta parzonego to trudna i skomplikowana sprawa. Pierwszy raz odważyłam się je zrobić przy podejściu do pączków portugalskich. Wyszył idealne, więc tym razem, już bez obaw zrobiłam mini ptysie wypełnione delikatnym kremem budyniowym. Uwielbiam ptysie, niestety wiele razy na tych kupionych w cukierni się rozczarowałam, właśnie ze względu na krem o sztucznym smaku, jakby zrobiony z "proszku". Cały sekret ptysiów polega chyba właśnie odpowiednim kremie. Jak dla mnie ten budyniowy jest idealny. 
A takie mini ptysie na jeden kęs są przemiłym akcentem niedzielnego popołudnia.

PTYSIE


Składniki:

 ciasto:
125 ml mleka3,2%
125 ml wody
115 g masła
140 g mąki
1 szczypta soli
4 jajka


krem:
1,5 szklanki mleka3,2%
3 żółtka
80 g cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyża mąki pszennej
1 łyża mąki kukurydzianej (ew.ziemniaczanej)
50 g masła


Przygotowanie: 

ciasto:
Podgrzewamy w rondlu mleko z wodą i masłem. Dodajemy szczyptę soli. Mieszamy. Zdejmujemy z ognia i do ciepłej mieszaniny energicznie mieszając dodajemy całą mąkę. Rondel stawiamy ponownie na chwilę na ogniu i podgrzewamy ciasto mieszając, aż masa będzie ładnie odklejała się od ścianek rondla. Zdejmujemy z ognia, masę przekładamy do miski i mieszamy 3-4 razy aby uwolnić parę. Studzimy.
Do przestudzonego ciasta dodajemy po jednym roztrzepanym jaju i miksujemy do dokładnego połączenia jaj z ciastem. 
Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. 
Pieczemy przez 30 minut w 200 stopniach, a potem zmniejszamy temperaturę do 175 i ciastka suszymy jeszcze przez 10 minut .  

krem:
Mleko podgrzewamy z cukrem waniliowym. 
Żółtka ubijamy z cukrem na kogel mogel, do którego dodajemy obydwie mąki, a następnie nie przerywając mieszania wlewamy ciepłe mleko.Stawiamy na ogniu i podgrzewamy stale mieszając. Gdy zgęstnieje i zacznie bulgotać zdejmujemy z ognia i studzimy. Ostudzoną masę budyniową miksujemy z masłem.(Gotową masę dobrze jest wstawić na około 30 minut do lodówki.)
Masę przekładamy do rękawa cukierniczego z ostrą końcówką. Napełniamy nią upieczone, ostudzone ptysie robiąc niewielką dziurkę z boku lub od spodu ciastka 










zBLOGowani.pl

piątek, 15 maja 2015

Brokomole - zdrowa pasta nie tylko na kanapki



Kochamy chrupać, przegryzać chipsy, krakersy czy w zdrowszej wersji pokrojonej warzywa. A do każdej z takich przekąsek dobrze sprawdza się jakiś dip lub sos. Chyba najbardziej znanym jest guacamole, czyli meksykański sos, pasta z avocado. Ja jednak nie należę do entuzjastów avocado. Tak naprawdę taką pastę można zrobić również z warzyw. Ja wykorzystałam do tego brokuły. To z nich powstało moje "brocomole"- pasta na kanapki, rodzaj dipu do warzyw, macy albo chipsów. A skoro dzisiaj jest piątek - weekendu początek, może akurat szukacie przepisu na urozmaicenie imprezowych przekąsek.Oto on.


BROKOMOLE


Składniki:

brokuły
kremowy serek naturalny
czosnek (1-2 ząbki)
szczypior
sól i pieprz do smaku
odrobina oliwy
1 łyżeczka soku z cytryny
pestki słonecznika

Przygotowanie:

Brokuły gotujemy i studzimy. Do blendera przekładamy serek, przestudzone pokrojone na różyczki brokuły, łyżeczkę soku z cytryny i oliwy oraz przeciśnięty przez praskę czosnek.Miksujemy składniki do otrzymania gładkiej masy. Masę doprawiamy do smaku solą i pieprzem, dodajemy posiekany szczypiorek i opcjonalnie pestki słonecznika.




środa, 13 maja 2015

Makaron ze szpinakiem


Po raz kolejny udowadniam, że moje szpinakowe fobie (kto śledzi bloga ten już o nich wie) odeszły już w zapomnienie. Przekonałam się do szpinaku już w 100%, więc dzisiaj dla odmiany napiszę Wam co takiego ma w sobie szpinak i dlaczego warto go jeść. 
Primo ;) -  należy do tzw. good food, bo jest źródłem witamin i mikroelementów (A,B2,B6,E,potas,wapń, magnez , żelazo, kwas foliowy itd.) wpływających na nasze zdrowie i urodę. Jest zasadotwórczy ,a więc odkwasza organizm (ważne dla tych którzy jedzą dużo mięska,cukrów i nabiału).
 Secondo - jeśli się go dobrze przyprawi i połączy ma naprawdę świetny smak (np.czosnek, sery pleśniowe,orzeszki lub pestki). Można go dodawać do różnych dań np. sałatek, ryżu, zapiekanek i jak poniżej makaronu
Terzo -  jest dostępny w przystępnej cenie praktycznie przez cały rok (nawet ten świeży), więc nie musimy czekać z utęsknieniem, aż w końcu się pojawi. 
No i na koniec, żeby nie było tylko tak różowo, łyżka dziegciu - niestety zawiera szczawiany, czyli nie poleca się go osobom z problemami reumatycznymi albo urologicznymi. 
Tyle o szpinaku w dużym skrócie,bierzmy się w końcu do dzieła, obiad czeka. :)
Dzisiaj mój ulubiony makaron właśnie ze szpinakiem.

TAGLIATELLE ZE SZPINAKIEM 
PESTKAMI SŁONECZNIKA


Składniki:

(1 duża porcja) 

makaron tagliatelle
2 spore garści świeżego szpinaku typu baby
70 g sera lazur
4 - 5 łyżek śmietany
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka pestek słonecznika
sól i pieprz do smaku
oliwa do smażenia (2-3 łyżki)
odrobina parmezanu do posypania

Przygotowanie:

Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie,ale po ugotowanie nie przelewamy zimna wodą. 
Szpinak płuczemy, lekko osuszamy, kroimy w paski, ale niezbyt drobno (chyba ,że ktoś woli w formie pesto, ja kroję tylko na pół lub 3 części).
Czosnek obieramy, przeciskamy przez praskę na rozgrzana oliwę i podsmażamy chwilkę. Następnie na patelnię dodajemy szpinak, smażymy od czasu do czasu mieszając. Kiedy listki szpinaku będą miękkie dodajemy na patelnię śmietanę oraz pokrojony w drobną kostkę ser. Mieszamy, aż wszystkie składniki się połączą, a ser się rozpuści. Na koniec doprawiamy do smaku sola i pieprzem, dodajemy ugotowany makaron, posypujemy słonecznikiem oraz parmezanem. 
Proste prawda?
Smacznego!   

Do takiego sosu szpinakowego świetnie sprawdza się też makaron typu kokardki.

Na zdjęciach sos nie jest wymieszany z makaronem dla lepszego efektu wizualnego ;)







niedziela, 10 maja 2015

Zupa krem z cieciorki


Jak zapewne zauważyliście, od pewnego czasu na "bonappetitowym" blogu w niedzielę pojawiają się przepisy na zupy. 
Tym razem w serii "zupa na niedzielę" krem z cieciorki. Cieciorka (ciecierzyca) jest dla mnie nowością, a więc tym chętniej podeszłam do przetestowania przepisu, który podesłał mi koleżanka ze szkolnej ławki. (dziękuję Ulcia :) ) 
Smak zupy trafił w stu procentach w moje azjatyckie gusta jeśli chodzi o kuchnię. Jest bardzo aromatyczna i rozgrzewająca, a więc idealna na chłodne jesienne albo zimowe dni, ale kto by czekał aż do  zimy, żeby zjeść taką zupę. Już po samych składnikach wiedziałam, że będzie pysznie.

ZUPA KREM z CIECIORKI z IMBIREM


Składniki:


1 szklanka bulionu warzywnego 
1 szklanka cieciorki (ciecierzycy)
1/2 puszki pomidorów z zalewą
1,5 cm świeżego imbiru 
1 cebula
2 ząbki czosnku
3/4 puszki mleka kokosowego
1 szczypta chilli, kurkumy, soli i pieprzu do smaku 
2 łyżki oliwy
 

Przygotowanie:

Ciecierzycę moczymy całą noc w wodzie. Namoczoną ciecierzycę gotujemy, aż będzie miękka. Cebulę, czosnek i imbir obieramy, kroimy na plasterki. Podsmażamy na oliwie z oliwek. Kiedy cebula będzie zeszklona przelewamy wszystko do garnka, dodajemy pomidory z puszki wraz z zalewą oraz bulion warzywny i gotujemy około 7 minut. Następnie do garnka dodajemy ugotowaną wcześniej ciecierzycę. Kiedy wszystko się zagotuje miksujemy blenderem warzywa na krem. Do kremu dodajemy mleko kokosowe i ponownie podgrzewamy. Doprawiamy do smaku szczyptą chilli, kurkumy, soli i pieprzu. Podajemy z posiekaną natką pietruszki. 

Przepis, który dostałam zakładał użycie 400 g cieciorki z puszki oraz dodanie kuminu,możecie spróbować też takiej, dużo szybszej w wykonaniu wersji. 







sobota, 9 maja 2015

Koktajl borówkowy


Na sobotni szybki deser zrobiłam pyszny i zdrowy koktajl. Uwielbiam koktajle za to, że potrzebujemy tak właściwie do ich stworzenia dwóch lub trzech  składników, blendera i po minucie deser gotowy.
Już się nie mogę doczekać momentu kiedy pojawią się jagody, ale na razie zastępuje je, już dostępną w sklepach, borówką amerykańską. 
Zatem, dzisiejszym koktajlem rządzi brudny róż. Kolor borówek połączonych z bananem.
Polecam.

KOKTAJL BORÓWKOWY


Składniki:


100 g borówek amerykańskich
1 banan
1 jogurt naturalny
1 łyżeczka soku z cytryny (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Borówki myjemy. Banana obieramy ze skórki. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy.

Smacznego popołudnia. 






niedziela, 3 maja 2015

Sernik z mango i matcha


Jak zapowiedziałam poprzednio tym razem kolejny zaskakujący sernik. Mimo,że nie będzie już niespodzianki w środku, zaskoczy Was smakiem -  oczywiście jeśli tylko spróbujecie. Teraz elementem zaskakującym jest matcha, czyli zielona sproszkowana herbata. Ma ona bardzo wyrazisty smak, a dodana do herbatników i wiórków kokosowych w połączeniu z mango tworzy naprawdę zdumiewający deser. 


SERNIK MANGO MATCHA
(przepis autorski)


Składniki:
spód:
3 opakowania herbatników typu Petit
3 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżeczki matcha
120 g masła

masa serowa:
4 opakowania serka homogenizowanego (po 200 g)
200 g serka mascarpone
150 g śmietany 30%
4 łyżki żelatyny
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki ciepłej wody do rozpuszczenia żelatyny

masa mango:
1 puszka mango 
1 galaretka pomarańczowa

Przygotowanie:
spód:
Herbatniki kruszymy na drobny pył. Łączymy je z wiórkami kokosowymi. Dosypujemy sproszkowaną zieloną herbatę (matcha). Masło rozpuszczamy. Dolewamy do ciastek, mieszamy.
Ciastka z masłem przekładamy do formy. Dociskamy do dna dłonią lub łyżką. Odstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

masa serowa:
Serki homogenizowane miksujemy z serkiem mascarpone. Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem na sztywno. 
Żelatynę rozpuszczamy w wodzie i studzimy dokładnie. 
Przestudzoną żelatynę łączymy z odrobiną ubitej śmietany, następnie śmietanę z żelatyną łączymy z serkami. 
Masę dzielimy na 2 części. 1 część nakładamy na spód z ciastek odstawiamy do lodówki aby masa stężała. W tym czasie przygotowujemy masę z mango.

masa z mango:
Galaretkę rozpuszczamy i studzimy. Mango z puszki wraz z sokiem miksujemy blenderem na papkę, którą mieszamy z przestudzoną galaretką.

Tężejącą masę mango przekładamy na masę serową, odstawiamy do lodówki , a kiedy także ta warstwa stężeje nakładamy pozostałą część masy serowej. 


Sernik dekorujemy według uznania


uwaga: 2 część masy serowej trzeba co jakiś czas mieszać aby nie stężała zanim ją położymy na wierzchu tj. na masie z mango.

Jeśli nie macie matcha, a chcecie uzyskać zielony spód sernika można użyć zielonego barwnika spożywczego lub np. rozpuścić z masłem łyżkę zielonego dekoracyjnego cukru.



piątek, 1 maja 2015

Sernik z niespodzianką na majówkę


Wiosna już zawitała u nas na dobre, a cieplejsze dni skłaniają do wprowadzenia nie tylko lżejszej kuchni, ale też deserów, których nie trzeba piec. Jak tylko robi się ciut cieplej od razu nachodzi mnie ochota na różne serniki na zimno. W dzisiejszym i kolejnym wpisie zdradzę Wam przepisy na dwa cudowne i zaskakujące serniki, których nie trzeba piec. Dzisiejszy sernik kryje niespodziankę w środku. Jego sekret to ciepłe lody w czekoladzie. Pamiętacie je jeszcze ze swojego dzieciństwa? ;)

(Przepis znalazłam na tym blogu -  świetne przepisy, piękne zdjęcia, polecam ! )

SERNIK Z NIESPODZIANKĄ



Składniki:
 (forma25x30)

12 ciepłych lodów w czekoladzie ( do kupienia np. w Lidlu)
12 herbatników
4 kubeczki serka homogenizowanego (po 200 g)
300 ml śmietany 30 %
1/2 szklanki cukru pudru
1 fix do śmietany
2 galaretki cytrynowe
2 galaretki pomarańczowe

Przygotowanie:

Spód formy wykładamy papierem do pieczenia oraz herbatnikami. 
Na herbatnikach ustawiamy po 1 ciepłym lodzie.

Galaretki cytrynowe rozpuszczamy w 1,5  szklanki gorącej wody,a następnie studzimy.
Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem i śmietanfixem na sztywno. Dodajemy serki homogenizowane. Masę łączymy z dokładnie ostudzoną galaretką. 

Gdy masa zacznie tężeć wlewamy do formy tylko taką jej część, która zakryje herbatniki i spód lodów, wstawiamy na parę minut do lodówki.(dzięki temu "lody" nie wypłyną nam na wierzch masy, jeśli będzie ona jeszcze zbyt rzadka). Po kilku minutach dolewamy resztę masy tak aby pokryła ciepłe lody. Czekamy aż masa stężeje. 

Galaretki pomarańczowe rozpuszczamy, studzimy i wylewamy na wierzch sernika. Odstawiamy do zastygnięcia.